sobota, 9 lutego 2019

Rocznicowo - Witamy luty

Fejsbuk i Instagram od rana powiadamiają o rocznicach. Ta ważniejsza to fakt, że dokładnie rok temu poznałam Alana. Do dziś pamiętam ten słodki zapach, maleńką łapeczkę, to mięciutkie zawiniątko, którego wcale nie chciało się wypuścić z rąk <3 Jutro wspólnie świętować będziemy roczek. Wierzyć się nie chce. Zaczyna własnie przygodę z chodzeniem. Jako Madka Krzystno dostaje zawału ze strachu i zapowietrzam się z dumy, widząc z jakim zacięciem próbuje sam wstawać. Ale, że należę do histeryczek to najchętniej owinęłabym młodego w folię bombelkową :P


Drugą, troszkę mniej istotną rocznicą jest sześć lat na Fejsbusiu. Tak naprawdę konto założyłam jakieś siedem lat temu. Zostało jednak zainfekowane. Jak? Otóż otrzymałam wtedy zaproszenie od przystojniaka z egzotycznym imieniem i nazwiskiem. Cóż... myślałam że  zaproponuje randkę, albo chociaż ślub i willę z basenem. Zamiast tego dostałam dziwne treści wyskakujące na tablicy, oraz coraz więcej zaproszeń. I tak się to mnożyło, że fejsunia musiałam usunąć. No co?! Młoda byłam i głupia... :P Z tej okazji mam też dużo rocznic. Także bardzo się cieszę, że znam moją własną siostrę już sześć lat. TO NAPRAWDĘ IMPONUJĄCY STAŻ :P

A tak poza rocznicowo? No był urlop. Właściwie można powiedzieć,że już po. W poniedziałek, po tygodniowej labie wracam do pracy. W czasie wolnego zaliczyłam pobyt na wolontariacie. Bawiłam się cudownie, udało mi się spotkać z calutką ekipą. Tłok był, kawka i pyszności były, śmiech do rozpuku także <3 Zapach książek i pikanie czytnika skutecznie leczy przedwiosenne chandry!Tak to ja mogę urlopować!
Zanim dokulałam się do biblioteki zaliczyłam badania krwi. Udało się za drugim wkłuciem, bolało jak cho-le-ra.(Żądam ojojania!)  Na pocieszenie kupiłam sobie filiżaneczkę i kubeczek. Typowa Ja. Zainteresowanych informuje, że  morfologię mam całkiem spoko. (Czekam jeszcze na potwierdzenie od lekarza, bo ufać mi w kwestii numerków nie należy...) Także jestem zdrówa jak KUŃ. Przynajmniej fizycznie, bo w kwestii psychicznej to każdy widzi :P

Co jeszcze? Ostatnio zaliczyłam zonka. Otóż oglądając jakąś stronę z pamiątkami ręcznie robionymi znalazłam dział komunijny. To dało mi do myślenia. Uświadomiłam sobie bowiem, że już za rok czeka nas komunia...Igoreckiego! Niby widzę upływający czas, a jednak nie ogarniam. I pomyśleć, że gdy zaczęłam tu pisać przygotowywaliśmy się do jego chrztu...


Tymczasem witam Cię luty! Obyś był mniej szary i mniej dłużący się od stycznia. (Też mieliście wrażenie, że to było jakieś istne neverending story?)
Do następnego!



A w urlop byłam hazardzistą.
Uzależniłam się od wojny i ograłam Młodszego Olsona.
Sasasa! Igorecki zaś udowodnił swoją cierpliwość.
Usilnie próbuje nauczyć grać ciocię w remika...
Ucznia jednakże ma opornego...
Opornego, że hoho!

5 komentarzy:

  1. Ojojojojoj 😘😘😘 I całusy dla malucha. Mi styczeń minął tak szybko jakby wcale go nie było, ale ja już stara baba jestem 😂

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaka stara, jaka stara?! :p

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak byłam w ogólniaku to namiętnie grywałam w remika ze znajomymi... ławka pod blokiem, letni wieczór, słonecznik do łuskania i plucia i karty....echhh to były czasy.
    Szczere gratulacje z okazji rocznic. Coby nie mówić - czas zapierdziusia aż (nie)miło ;)
    buziole:*

    OdpowiedzUsuń
  4. Zapierdasza wręcz, jak ja to mówię!
    Słonecznik do łuskania i letni wieczór... Ach! Chcę lato!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tego malego zwiniatka wyrosł calkiem spory uparciuch... az trudno uwierzyc ze w kilka miesiecy z malego bezbronnego dzidziusia rozwinal sie tak madry i zaradny chlopiec... ciesze sie i smuce, bo czas leci za szybko ��

    OdpowiedzUsuń